JUSTYNA: mama Wojtka – podopiecznego Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci
Hospicjum – pierwsze skojarzenia…
Hospicjum było dla mnie miejscem, w którym przebywają ludzie nieuleczalnie chorzy… którym trzeba zapewnić opiekę i pomóc godnie odejść.
Hospicjum – reakcje…
Wielu ludzi… – szczególnie starszych – nie słyszało nigdy o hospicjum domowym i o takiej formie pomocy. I choć zaczyna się to zmieniać – bo powstaje coraz więcej takich miejsc i coraz częściej się o tym mówi – to jednak jest jeszcze sporo osób, które trzeba uświadamiać: jakie jest to wsparcie, na czym polega… a przede wszystkim: że dziecko lub dorosły pozostaje w domu i nie jest nigdzie od rodziny zabierany. Naszych sąsiadów już nie dziwi samochód hospicjum przed domem.
Hospicjum – pomoc…
Otrzymujemy pomoc: lekarską, pielęgniarską, rehabilitacyjną i psychologiczną. Hospicjum pomaga nawet spełniać marzenia… pamięta o urodzinach swoich podopiecznych i Mikołaju. Ważne jest to, że hospicjum domowe otacza opieką całe rodziny… w zależności od potrzeb. Mamy takie oparcie codziennie, przez całą dobę – w każdej chwili możemy liczyć na: wsparcie, poradę, przyjazd pielęgniarki czy lekarza… bez względu na porę dnia czy nocy. To bardzo dużo znaczy, bo nie czujemy, że jesteśmy sami z naszymi problemami.
Hospicjum – rodzina…
Jesteśmy już od wielu lat w hospicjum i ludzi, którzy tam pracują traktujemy jak rodzinę… zwłaszcza tych, którzy przyjeżdżają do nas. Widzimy się z nimi częściej niż z dalszą rodziną. Rozmawiamy nie tylko o problemach zdrowotnych… ale tak naprawdę o wszystkim: wymieniamy się książkami, przepisami i poradami. Wojtek uwielbia rozmawiać ze swoją pielęgniarką, panią Jasią o: tenisie, książkach i polityce… z psychologiem, panią Ulą – można porozmawiać właściwie o wszystkim. Rehabilitacja – to męskie pogawędki z panem Pawłem… ale wcześniej były to też długie rozmowy z panią Basią.

