MAŁGORZATA: mama Antka – podopiecznego Małopolskiego Hospicjum dla Dzieci
Hospicjum – pierwsze skojarzenia…
„Hospicjum” zawsze kojarzyło mi się z pomocą osobom z nieuleczalną, ciężką chorobą.
Hospicjum – reakcje…
Gdy nowe osoby dowiadują się, że syn jest pod opieką hospicjum – reagują w różny sposób… Najczęściej słyszę: Tak? Ojej! O, to biedny jest… Spotkałam się z tym, że ktoś wyobrażał sobie – że właśnie tam oddaje się ciężko chore dzieci. Musiałam długo tłumaczyć, że jest inaczej… że wsparcie mamy zapewnione w domu i że to: lekarz, pielęgniarka i fizjoterapeuta odwiedzają Antka – a on jest z nami, w swoim pokoju… czyli tam, gdzie czuje się bezpiecznie.
Hospicjum – pomoc…
Najbardziej zależy mi na poradach medycznych. Bez tego, nie wyobrażam sobie życia na ten moment. Cieszę się również, gdy słyszę ciepłe słowa – które dodają siły.
Hospicjum – rodzina…
Wszystkie pielęgniarki to ciocie, a rehabilitanci – wujkowie. Znamy się już trochę i traktujemy ich, jak naszą rodzinę.
